Dzisiaj znowu jakoś nie pospałem...dlatego postanowiłem pojeździć dopiero po obiedzie.
Tak więc o 14 dosiadam kellysa i ruszam najpierw do lasku Marcelińskiego, dalej ścieżką rowerową aż nad Rusałkę. ..i tak kręcąc doszedłem do wniosku, że coraz więcej dziewczyn pojawia się na rowerach...:)
Całą pętlę zamknąłem jadąc wzdłuż jeziora Strzeszyńskiego i Kierskiego, a na zakończenie Przeźmierowo, Wysogotowo, Skórzewo i Junikowo.
Przy najbliższej okazji zrobię i Kierskiego:) Ojjj dawno nie byłem nad Maltą, będę musiał się wybrać w jakiś ładny weekendowy dzień trochę się rozejrzeć hehe;)
hmm...uwielbiam rower, podróże, a ostatnio coraz bardziej fotografię. Tak się jakoś w moim życiu potoczyło, że zawsze miałem styczność z rowerami. Jeszcze przed komunią jeździłem na dwóch starych góralach. To również na rowerze miałem swój pierwszy wypadek... Kidy miałem jakieś 6 lat moja wycieczka do pobliskiego lasku skończyła się czterema albo pięcioma szwami w kolanie po locie przez kierownice. Ślady nosze do dzisiaj.
To tyle, zapraszam na mojego bloga i do wspólnych przejażdżek.
Pozdrower
Mateusz
e-mail:sq3mka@gmail.com