Wczoraj wrócił Paweł i od razu zaproponował dłużą trasę. Oczywiście z przyjemnością przyjąłem tą propozycję.
Dzisiaj rano szybkie pakowanie: aparat, bułka, coś do picia, reszta batona i o godzinie 7 ruszamy w trasę.
Najpierw przez miasto, następnie dosyć szybko przez Morasko do Biedruska, gdzie zrobiliśmy pierwszą przerwę.
Dalej kierując się na Murowaną Goślinę, skręcamy w Promnicach na trasę pierścienia Poznania. Za Murowaną Gośliną jedziemy spory kawałek nowo powstałą drogą rowerową, później jeszcze asfaltem i skręcamy na Łoskoń Stary, aby dojechać do rodziny Pawła.
Po odpoczynku, posileniu się ruszyliśmy na 30 km przejażdżkę po okolicy, po powrocie zjedliśmy obiad, posiedzieliśmy chwilę i ruszyliśmy do domu.
Droga powrotna była dosyć męcząca, ponieważ jechaliśmy pod dość silny wiatr "burzowy". Wracaliśmy najkrótszą drogą przez Murowaną Goślinę i Koziegłowy. Przed Poznaniem złapała nas burza, lecz na całe szczęście trochę pokropiło, pogrzmiało i przeszło.
Podsumowując trasa bardzo przyjemna, mimo to zawiodłem się dzisiaj trochę na moich możliwościach na takim dystansie, ale mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej
uff udało się, zdążyłem przed deszczem. Dzisiaj od rana ciągle padało i pogoda w żaden sposób nie zachęcała do pedałowania.
Wieczorem trochę się przejaśniło i podjąwszy szybką decyzję ruszyłem na standard. Pokropiło trochę ale ostatecznie wróciłem do domu suchy i pobiłem swój rekord średniej na standardzie.
Czas 0:55:46 Średnia: 29.83 km/h Dystans: 27.71 km
Dzisiaj miałem już nie wychodzić na rower ale prognozy na jutro nie są najlepsze, a i ochota przyszła, dlatego wykręciłem popołudniowy standardzik. Miejscami wiatr utrudniał jazdę, mimo to ostatecznie nie było najgorzej.
Dzisiaj postanowiłem wybrać się do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Najpierw trasą standardu jechałem przez: Fabianowo-Komorniki-Głuchowo-Chomęcice, w tej ostatniej miejscowości odbiłem na Szreniawę, gdzie znajduje się muzeum rolnictwa. Dalej jadąc grajzerówką dojeżdżam do jeziora Jarosławieckiego, tam po krótkiej przerwie postanowiłem objechać jezioro. Nie należy to do najłatwiejszych rzeczy biorąc pod uwagę mój rower, oraz jazdę w SPD, ponieważ momentami prędkości są tak małe, że można spanikować, mimo to ostatecznie dojechałem cało z powrotem na "główną plażę" gdzie zaczynałem pętlę.
Chwilę posiedziałem w cieniu i ruszyłem w drogę powrotną do domu. Tą samą trasą. Miałem nadzieję, że tym razem pojadę z wiatrem, lecz już po kilkudziesięciu metrach moja nadzieja znikła tak szybko jak się pojawiła. Mimo to jakoś udało mnie się utrzymać zaplanowaną średnią 25km/h.
Jadąc przez pod Poznańskie wsie można było zauważyć, że żniwa idą pełną parą, a obserwowanie pracy na polu pozwalało zapomnieć o uporczywym wietrze.
Podsumowując wycieczka udana, mimo wiatru średnia zadowalająca. Zrobiłem nawet trochę więcej kilometrów niż zaplanowałem i dzisiaj przy okazji przekroczyłem granicę 5000km wyjeżdżonych na "neosie" w tym prawie 3000km w tym roku
Dzisiaj postanowiłem wybrać się w stronę Buku, dlatego najpierw trasą standardu Fabianowo-Komorniki-Głuchowo-Chomęcice, dalej jadąc cały czas pod wiatr (wprawdzie lekki ale przeszkadzał) mijam Konarzewo-Dopiewo i docieram do Więckowic, gdzie skręcam w ulicę Bukowską, jadąc już do Poznania. Dobry asfalt i jazda z wiatrem sprawiły, że nadrobiłem średnią. Po dojechaniu do Wysogotowa, skręciłem na Skórzewo i dalej do Poznania. Przejechałem około 37km bez przerwy, chciałem się pokusić o całą trasę na "jedno depnięcie" ale w Wysogotowie byłem zmuszony postać w korku, także prawie jak na przerwie. Mimo to jestem zadowolony z dzisiejszej trasy. W najbliższym czasie planuje może dla odmiany trochę terenu.
Dzisiaj kolejny standard. Cała ekipa rowerowa porozjeżdżała się na wakacje i najbliższy tydzień zejdzie mi tylko na samotnej jeździe. Dzisiejszy standard dosyć wyjątkowy, ponieważ robiłem go bez żadnej przerwy, jak wpiąłem się przed domem to ponownie wypiąłem się również przed domem ale 1h później.
Dzisiaj wracając z swojej porannej trasy wpadł do mnie Paweł. Tak jak wczoraj posiedzieliśmy i pogadaliśmy chwilę po czym ruszyłem odprowadzić Pawła do domu trasą standardu. Dziś pogoda bardzo przyjemna, miejscami średni wiatr.
Dzisiaj wieczorem wpadł do mnie Paweł, posiedzieliśmy i pogadaliśmy chwilę po czym pojechaliśmy się przejechać. Ruszyliśmy przez miasto, obok stadionu do Kiekrza wzdłuż jeziora Strzeszyńskiego, gdzie trzymaliśmy tempo akurat jadącego kolarza (w sumie dał nam niezły wycisk ale daliśmy radę). Z Kiekrza asfaltem do Poznania przez Skórzewo. Mimo, że pogoda przez cały dzisiejszy dzień nie zachęcała do jazdy to wieczorem było bardzo przyjemnie.
Poniżej zdjęcie alejki wzdłuż jeziora Kierskiego po ostatnich wiatrach:
hmm...uwielbiam rower, podróże, a ostatnio coraz bardziej fotografię. Tak się jakoś w moim życiu potoczyło, że zawsze miałem styczność z rowerami. Jeszcze przed komunią jeździłem na dwóch starych góralach. To również na rowerze miałem swój pierwszy wypadek... Kidy miałem jakieś 6 lat moja wycieczka do pobliskiego lasku skończyła się czterema albo pięcioma szwami w kolanie po locie przez kierownice. Ślady nosze do dzisiaj.
To tyle, zapraszam na mojego bloga i do wspólnych przejażdżek.
Pozdrower
Mateusz
e-mail:sq3mka@gmail.com