Poznańska masa krytyczna

Piątek, 27 marca 2009 · Komentarze(1)
Dzisiaj udało mnie się wybrać na moją pierwszą poznańską masę. Było naprawdę świetnie. Wszystko zaczęło się przy ratuszu, gdzie mogliśmy wysłuchać bębniarzy, którzy swoją grą tworzyli wspaniały klimat.



Następnie przejechaliśmy trasą : Stary Rynek – Szkolna – Podgórna – Al. Marcinkowskiego – Plac Wolności – Ratajczaka – Niezłomnych -Al. Niepodległości - Św. Marcin – Rondo Kaponiera (3 okrążenia) – Zwierzyniecka – Zeylanda -
Bukowska – Szylinga – Grunwaldzka – Rondo Nowaka Jeziorańskiego – Reymonta – Wyspiańskiego –Matejki - Kasprzaka – Potworowskiego – Głogowska - Roosevelta – Libelta – Al. Niepodległości –Al. Marcinkowskiego – Plac Wolności.



Pogoda dopisała, atmosfera świetna...w przyszłym miesiącu postaram się również zawitać na masę.

Pierwszy dzień wiosny 2009

Sobota, 21 marca 2009 · Komentarze(1)
Wiosna doskonale się spisała i w pierwszym dniu bardzo ładnie świeciło słońce i było wreszcie ciepło.
Postanowiliśmy dzisiejszą wycieczkę rozpocząć od przejażdżki z klubem rowerowym i mieszkańcami z Lubonia (koło Poznania). Było w sumie około 30 osób.



Po przejechaniu przez miasto dojechaliśmy do brzegu warty, gdzie tradycyjnie została spalona marzanna. Dzięki uprzejmości organizatorów posililiśmy się trochę i ruszyliśmy dalej do Wielkopolskiego Parku Narodowego (w składzie Piotr, Paweł, Robert, Mateusz i Ja)

W WPN-ie tak jak poprzednio pojechaliśmy do wieży widokowej, a później dookoła jeziora Jarosławieckiego. W planach mieliśmy jeszcze jezioro Góreckie, ale czas działał przeciwko nam i musieliśmy wracać już do domów.

Klub

Piątek, 20 marca 2009 · Komentarze(0)

Poznań -> Plewiska -> Poznań

Czwartek, 12 marca 2009 · Komentarze(0)
Krótka, dosyć szybka szosowa jazda. Było dość zimno dlatego tak krótki dystans ale lepszy rydz niż nic.

Poznań -> Luboń -> Wielkopolski Park Narodowy (WPN) -> Komorniki -> Poznań

Środa, 11 marca 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj wreszcie znaleźliśmy trochę wolnego czasu, a i pogoda była nie najgorsza, choć z początku spodziewaliśmy się deszczu.
O godzinie 13 ruszyliśmy do Lubonia, krótki przejazd w terenie (przez sachty) później przez Fabianowo i bardzo szybko docieramy do Lubonia po kolejnego uczestnika wyprawy. Od tej pory jedziemy w składzie Robert, Paweł i Ja.
Po krótkiej konsultacji postanowiliśmy pozwiedzać trochę Wielkopolski Park Narodowy. Po morderczym podjeździe docieramy do Mauzoleum Bierbaumów



" mauzoleum pierwszych właścicieli majątku w WPN-ie, zbudowane najprawdopodobniej w 1860 roku, według projektu Martina Gropiusa, w kształcie wieży w stylu neogotyckim z czerwonej cegły i wstawkami ze sztucznego kamienia, usytuowane na piaszczystym wzgórzu na wysokości 118 m n.p.m., na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego.
Główną część budowli stanowi wieża o wysokości 22 m, która u dołu ma kształt prostopadłościanu o podstawie kwadratu. Natomiast górna część zbudowana jest na planie ośmioboku. Ufundował ją najprawdopodobniej Leonhard Bierbaum, gdzie w kaplicy grobowej, w części parterowej wieży-mauzoleum, pochował swoją tragicznie zmarłą córkę. Nie wiadomo jednak, czy był to jedynie grobowiec. Prowadzące na górny taras schody, wskazują, iż mogła już w tamtych czasach służyć za punkt widokowy."

Po krótkim odpoczynku przy wieży postanowiliśmy wybrać się nad jezioro jarosławieckie, a dokładniej okrążyć je. Ledwo co ruszyliśmy Paweł zaliczył swoją pierwszą glebę w SPD.

Trochę pobłądziliśmy i w końcu dotarliśmy nad jezioro jarosławieckie. Długość linii brzegowej tego jeziora to 2240 m, a maksymalna głębokość to 6,6 m.


Poruszaliśmy się wzdłuż brzegu jeziora wąską ścieżką, poniżej kilka zdjęć:


Po okrążeniu jeziora odpoczęliśmy chwilę i ruszyliśmy do domów.

Poznań -> szachta ->Fabianowo -> Poznań

Czwartek, 5 marca 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj Paweł wreszcie zamontował nowe pedały. Zrobiliśmy krótką jazdę próbną po mieście, później pojechałem odprowadzić Pawła na skróty przez tzw szachtę...niestety musieliśmy prowadzić rowery ze względu na głębokie błotniste koleiny.

Wreszcie stopniały śniegi i pojawiło się słońce ;)

Sobota, 28 lutego 2009 · Komentarze(0)
Podczas ostatnich dniach lutego wreszcie stopniały śniegi i słońce wyszło z za chmur. Korzystając z okazji postanowiliśmy z Pawłem odbyć krótką przejażdżkę, mimo, że nie mieliśmy konkretnej trasy przejazdu. Tym razem to Paweł przyjechał do Mnie do Poznania i stąd zaczęliśmy naszą trasę. Początkowo planowaliśmy przejazd do Tarnowa Podgórnego, ale w trakcie jazdy zmieniliśmy plan i ruszyliśmy do Kiekrza wzdłuż jeziora Rusałka, oraz jeziora Strzeszyńskiego. Po drodze spotkaliśmy wielu rowerzystów (korzystających tak jak my z słonecznego dnia)...wzdłuż jeziora strzeszyńskiego trzymaliśmy się blisko dwóch innych rowerzystów tworząc małą 4 osobową grupę. Na leśnych ścieżkach ziemia była przemoknięta i błotnista, dlatego nasze ubrania, rowery, oraz my sami byliśmy nieźle ubłoceni. Mimo to jazda z górki, w trudnych błotnistych warunkach z pryskającym wokół błotem miała swój urok.


Wylot z lasu (w kierunku kiekrza) otaczającego jezioro strzeszyńskie.

Później w Kiekrzu wzdłuż jeziora kierskiego do głównej drogi wylotowej z Poznania (w kierunku Berlina) my wzdłuż drogi wracaliśmy do Poznania, później kawałek asfaltem, odprowadziłem Pawła i bez problemu szybko do domu...

Mam nadzieję, że już wkrótce nadarzy się okazja zrobić w końcu jakąś setkę w tym roku.

Wypad do miasta

Poniedziałek, 9 lutego 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj krótki wypad do miasta do kilku sklepów...średnia trochę kiepska, ale znowu prowadziłem rower chodząc między sklepami. Po ostatniej wycieczce kiedy bardzo zmarzłem, dzisiaj jadąc w kurtce i w dżinsach wróciłem cały spocony :/

Poznań -> Głuchowo -> Poznań

Sobota, 7 lutego 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj korzystając z cieplejszego słonecznego dnia postanowiłem wyruszyć do znajomego za miasto. Ruszyłem ok 15:00 dojechałem do niego przez ok 30 min (To było 12 km asfaltem z kilkoma podjazdami). Odpocząłem chwilę i postanowiliśmy wyruszyć na trasę po okolicznych wsiach. Niestety okazało się, że trochę nieodpowiednio się ubrałem i było Mnie strasznie zimno zwłaszcza w palce u rąk, a do tego zgłodniałem :( Żeby tego było mało to okazało się, że asfalt którym jedziemy kończy się w połowie trasy. Trafiliśmy na fatalną strasznie zabłoconą drogę, mój kolega miał problemy z przejazdem rowerem MTB, a ja swoim crossem to już nie wspomnę, w ogóle dziwie się, że jadąc zapięty w SPD nie wylądowałem twarzą w błocie. Zmarznięci, głodni i wyczerpani po przeprawie przez błotniste szlaki docieramy w końcu z powrotem do Głuchowa. Tam trochę się ogrzałem, najadłem i odpocząłem. Gdy wyruszaliśmy w drogę powrotną, około godziny 19:00 było już całkowicie ciemno. Kolega odprowadził Mnie do do drogi na skróty znowu przez błota. Dalej jechałem sam. Muszę przyznać, że było strasznie, sam na polnej drodze, nigdzie nie widać świateł i jeszcze mgła. Całe szczęście, że miałem dość dobre baterie w lampce. A oto zdjęcie skąd wyjechałem, jak widać za rowerem kompletna ciemność:

Kawałek po zrobieniu tego zdjęcia miałem drobny wypadek, przez to, że nie mogłem się zdecydować czy szybko przejechać przez skrzyżowanie czy nie, naglę się zatrzymałem i w oko mgnieniu leżałem na ziemi (już wypięty :D). Poza drobny obtarcie manetki i bolącym nadgarstkiem nic Mi się nie stało, ale dziwnie, że w trudnym terenie dałem sobie radę, a na prostym odcinku drogi taki zonk. Mimo to nie zraziłem się do SPD i nie mogę się doczekać kolejnego weekendu i cieplejszych dni.
Dalej w Poznaniu bez problemów, szybko asfaltem prosto do domu, kilka postojów na światłach.