Piątkowa tradycja.

Piątek, 24 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj po raz kolejny przed klubem po Mateusza, później po Pawła i dopiero do klubu. Po klubie pojechaliśmy pojeździć trochę po Dębinie i tym razem przedstawiam zdjęcia z mostu kolejowego nad Wartą:



Niedzielne rekordy.

Niedziela, 19 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Dzisiaj był dla mnie naprawdę świetny dzień. Na początku pobiłem swój rekord życiowy z Poznania do Głuchowa (11,47 km) w czasie 0:22:51 z tego co pamiętam średnia była około 31 km/h. Po krótkim odpoczynku razem z Pawłem postanowiliśmy powłóczyć się po okolicznych wsiach...Konarzewo, dalej Dopiewo. No i nie ma to jak drogi donikąd:


Po dość szybkiej szosowej jeździe docieramy do Więckowic i stajemy przed dylematem czy wracać w kierunku Poznania czy w stronę Buku. Wygrało to drugie i ruszyliśmy w stronę Buku:



Trasa dość wąska ale całe szczęście dzisiaj niedziela i ruch był raczej mały.
Jechało się świetnie, wiatr w plecy, słoneczko i szosa. W Buku odpoczęliśmy trochę i posililiśmy się dzięki uprzejmości naszego znajomego (Pozdrowienia dla niego). Po krótkim odpoczynku ruszamy w drogę powrotną, zjeżdżamy do naszych dwóch znajomych do Niepruszewa. Do Poznania wracaliśmy w obstawie motorów, ponieważ obaj je mają. Dzięki temu, że jechaliśmy za nimi bardzo szybko i bez większego wysiłku wróciliśmy do Poznania. I tu pojawia się następny rekord życiowy najwyższa średnia przy takiej odległości. Dzisiaj było naprawdę świetnie, pewnie jeszcze długo ten dzień pozostanie w mojej pamięci.

Piątkowe odreagowywanie tygodnia

Piątek, 17 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj był dzień klubowy, lecz my po raz kolejny postanowiliśmy urozmaicić sobie trasę. Najpierw pojechałem po Mateusza (jarzyna), następnie razem ruszyliśmy po Pawła (sq3mko). Trochę odpoczęliśmy u niego i ruszyliśmy do klubu. Po dojechaniu na miejsce porozmawialiśmy trochę z znajomymi i korzystając z tego, że było jeszcze widno ruszyliśmy do Dębiny jest to lewobrzeżna część miasta Poznania na terenie dzielnicy Wilda. Dębina obejmuje tereny zielone nad rzeką Wartą (część tzw. południowego klina zieleni miasta Poznania). Naturalny park leśny Dębina o powierzchni 80 ha stanowi pozostałość lasu łęgowego rosnącego niegdyś na zalewowej terasie Warty.





Po kilkukrotnym okrążeniu jeziora...ruszyliśmy do domów

Wielkanocny wypad

Sobota, 11 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj zostałem namówiony na mały popołudniowy wypad, podchodziłem do niego niechętnie bo jeszcze czułem zakwasy i bałem się o swoją kondycję. Zrobiliśmy trasę szosą Poznań ->Głuchowo -> Stęszew i ze Stęszewa lasem przez WPN z powrotem do Głuchowa. Cały czas zwłaszcza na szosie dawał się nam we znaki silny wiatr, który z moimi zakwasami powodował, że jechało się bardzo ciężko. Mimo to rozruszałem mięśnie i następnego dnia zakwasy całkowicie ustały.


Odpoczynek nad jednym z jezior w okolicach Stęszewa

Malta

Wtorek, 7 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj postanowiliśmy (w składzie Mateusz, Paweł z bratem i Ja) wybrać się nad Maltę - to część Poznania leżąca na brzegu Jeziora Maltańskiego. Nazwa pochodzi od joannitów, którzy osiedlili się na pobliskiej Komandorii w 1187 roku. Południową część Malty zajmuje sztuczne Jezioro Maltańskie powstałe poprzez spiętrzenie wód Cybiny, zaś wschodnia część zajęta jest przez tereny Nowego Zoo na Białej Górze. Jechaliśmy najpierw przez miasto, później wzdłuż Warty i już znaleźliśmy się nad jeziorem maltańskim.


Okrążyliśmy jezioro dwa razy i ruszyliśmy z powrotem do domów. Po raz kolejny brzegiem Warty.


Wszystko było by super gdyby tak nie bolały Mnie nogi...muszę zrobić sobie z dwa dni przerwy i mam nadzieję ból ustanie.

Dziś samotnie...

Sobota, 4 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Samotnie
Dziś postanowiłem wybrać się samotnie. Obrałem kurs na Tarnowo Podgórne, generalnie jechało się dobrze z tym, że o wiele bardziej wiało, a przy samotniej jeździe jest to o wiele bardziej uciążliwe niż kiedy jedzie się w grupie.
A oto i Tarnowo Podgórne:

Po krótkim odpoczynku skierowałem się do Rokietnicy:

Następnie dalej szosą do Kiekrza i wzdłuż jeziora strzeszyńskiego;

Jezioro Strzeszyńskie to naturalne jezioro o powierzchni 34,9 ha i głębokości 17,8 m (średnio 8,2 m) położone w dolinie Bogdanki na terenie tzw. zachodniego klina zieleni Poznania, oraz jeziora rusałka. W lasach otaczających zbiornik znajdują się 3 tablice upamiętniające miejsca kaźni ze stycznia 1940, kiedy niemieckie SS dokonało masowych egzekucji więźniów obozu zagłady Fortu VII w Poznaniu.
No i z Rusałki jeszcze trochę miejskiej jazdy i wycieczka skończona.

Poznań->Głuchowo->Luboń->Klub

Piątek, 3 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj bardzo szosowo. Pogoda wprost idealna do tego typu jazdy, dość ciepło i bezwietrznie. Pobiłem swój rekord życiowy solo na dystansie 12km z poznania do głuchowa ze średnią 29km/h i to będzie z tego co pamiętam około 24 minuty. Później już razem z Pawłem przez Luboń do klubu. Około 20 wieczorna jazda powrotna...przez Plewiska, no i udało się utrzymać średnią przez te ponad 40 km, więc z dzisiejszej jazdy jestem bardzo zadowolony.

P.S Dzisiaj rowerkowi strzeliło 2500km na liczniku.

Poznań ->Głuchowo->WPN

Środa, 1 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Czyli korzystamy z ładnej pogody. Dzisiaj razem z Pawłem postanowiliśmy przejechać się po raz kolejny do WPN-u tym razem w rejony jeziora Chomęcicko-Rosnowskiego (wielkość: 34,21 ha, głębokość maksymalna: 10,2 m) Po krótkim odpoczynku na jednej z plaż pojechaliśmy szlakiem rowerowym wzdłuż jeziora:


Jadąc dalej chyba trochę zboczyliśmy z szlaku, mimo to dla takiej nienaruszonej natury warto:


Już baliśmy się, że nigdy nie wyjedziemy z tego lasu, aż w końcu udało się..dotarliśmy do cywilizowanej drogi. No i na zakończenie bardzo przyjemna jazda asfaltem:

Tor Poznań

Niedziela, 29 marca 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj po namowie Piotra udałem się wraz z nim na tor poznań:



Trochę wiało, ale mimo to warto było jechać, a oto jeszcze kilka zdjęć:


Poznań->Głóchowo->Luboń->WPN->Rogalinek

Sobota, 28 marca 2009 · Komentarze(1)
Kolejna sobota i kolejny ładny dzień, dlatego postanowiliśmy wybrać się na małą wycieczkę.

Najpierw musiałem pojechać po Pawła, później razem z nim do Lubonia po resztę ekipy. Od tego momentu jedziemy w składzie Robert, Mateusz, Paweł i Ja.

Za pierwszy cel naszej wycieczki..obieramy sobie jezioro góreckie. Wyruszamy z Lubonia w kierunku Wir, następnie już do WPN-u drogami polnymi. Po ok 5km docieramy do tzw Greiserówki, która Została wybudowana w latach II wojny światowej, celem umożliwienia dojazdu z obecnej drogi nr 5 Poznań - Wrocław w Komornikiach do Jezior, gdzie nad Jeziorem Góreckim wybudowano rezydencję dla hitlerowskiego namiestnika Rzeszy w Kraju Warty.

Nazwa drogi pochodzi od nazwiska Arthura Greisera - polityka nazistowskiego, w latach 1939-1945 namiestnika Rzeszy w Kraju Warty.

Droga jest wykonana w technologii płyt betonowych wylewanych na miejscu - podobnie jak budowana przez hitlerowców Berlinka i system autostrad III Rzeszy. Betonowa nawierzchnia zachowała się na większości trasy do dziś. Na prawie całej długości droga jest jednopasmowa z mijankami.

A oto i sama posiadłość:


Po okrążeniu terenów posiadłości docieramy do jeziora góreckiego:

Jezioro zajmuje powierzchnie 104,12 ha, a jego maksymalna głębokość to 17,3m.

Kiedy okrążyliśmy jezioro dotarliśmy do miejsca, z którego świetnie widać zabytkowy zamek:


Wyspa Zamkowa zajmuje obszar 1,25 ha i wystaje 10 metrów ponad poziom jeziora. Porasta ją gęsty, 140-letni las.

Zamek na wyspie pośrodku malowniczego jeziora kazał wybudować (w latach 1824-25) i prawdopodobnie osobiście zaprojektował Tytus Działyński z Kórnika. Ten romantyczny obiekt stanowił prezent ślubny Tytusa dla swojej siostry Klaudyny i jej męża Bernarda Potockiego, syna pisarza Jana Potockiego - autora Rękopisu znalezionego w Saragossie. Niedługo jednak dane było szczęśliwym małżonkom cieszyć się z zagubionej w leśnej ciszy rezydencji. Po raz ostatni przebywali tam w sierpniu 1830. Gdy późną jesienią wybuchło w Królestwie Polskim powstanie listopadowe, oboje wyjechali, a gdy powstanie upadło - wyemigrowali na stałe.

W maju 1848 roku, podczas Wiosny Ludów, w lasach wokół Jeziora Góreckiego zorganizowała się partyzantka. Prusacy przypuszczając, iż w zameczku ma swą siedzibę rząd powstańczy, ostrzelali wyspę ogniem armatnim niszcząc doszczętnie romantyczną budowlę. Powstańcy prawdopodobnie jednak nigdy na wyspie nie rezydowali.


Po krótkim odpoczynku decydujemy udać się na Osową Górę. Po drodze mijamy jezioro kociołek o wielkości zaledwie 4,32 ha i głębokości 7,7m,:


Jadąc dalej natykamy się na rozgałęzienie trzech dróg, dlategp postanowiliśmy się zapytać dwóch akurat idących starszych osób o drogę. Bardzo miła pani poinformowała nas, że jeżeli zjedziemy na dół to dojedziemy do stacji Osowa Góra, lecz w niedzielę pociąg raczej nie kursuje. Pomyśleliśmy, że przejedziemy się zobaczyć na tą stację, a oto co zobaczyliśmy po dojechaniu:



A tutaj chyba kiedyś była poczekalnia:


Kierując się w stronę Rogalinka mieliśmy jeszcze mały wypadek, ponieważ zjeżdżając z górki Robert wpadł w poślizg i wleciał w drzewo leżące na 3/4 drogi...mało brakowało a byłby karambol, ponieważ ja jadąc praktycznie zaraz za nim, od razu jak zobaczyłem, że zaczyna wpadać w poślizg i wpada na drzewo, również zaczynam ostro hamować. Całe szczęście, że wpadłem w poślizg akurat mijając Roberta o dosłownie 10cm. Było naprawdę gorąco.

Przy wyjeździe z WPN-u jeszcze ostatnie spojrzenie za siebie:


Następnie już tylko Rogalinek, krótkie odwiedziny u znajomego i szybko szosą w kierunku Poznania. Mimo deszczu jechało się naprawdę świetnie:


Mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli powtórzyć taki wyjazd.