Serwis

Środa, 13 maja 2009 · Komentarze(0)
W dzisiejszym wyjeździe do serwisu na przedsezonowy przegląd nie było by nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że właśnie na liczniku przekroczyłem 3500 km. Z domu wyjechałem trochę za wcześnie i musiałem poczekać na Mateusza dlatego posiedziałem sobie chwilę przed parkiem Wilsona - jeden z najpiękniejszych poznańskich parków. Zajmuje powierzchnię 7,2 ha, a jego początki sięgają 1834 roku, kiedy to teren dzisiejszego parku wykupiło Towarzystwo do Upiększania Miasta i założyło tu szkółkę drzew, którymi obsadzano miejskie ulice i place.


Po 10 min pojechałem po Mateusza, później do serwisu na ok 40 min i trasa z powrotem do domu.

Bezpieczny Luboń

Sobota, 9 maja 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj wraz z Piotrem, Pawłem i Robertem udaliśmy się na festyn pod hasłem "bezpieczny Luboń". Najpierw pojechałem po Piotra, a następnie razem pojechaliśmy na spotkanie z Robertem i Pawłem w Komornikach. O godzinie 13 rozpoczął się 11km przejazd ulicami Lubonia. Przejazd trwał około 1h, ponieważ brało w nim udział sporo dzieci.


Później posiedzieliśmy sobie trochę na festynie, posililiśmy się i ruszyliśmy, najpierw na chwilę do Pawła, a później razem z Piotrem z powrotem do domu.

Jak widać na zdjęciach każdy z uczestników otrzymał kamizelkę odblaskową, także idea bezpieczeństwa była jak najbardziej propagowana.

Zmiana planów

Piątek, 8 maja 2009 · Komentarze(0)
Długo nie wytrwałem w swoich planach i przejechałem dzisiaj ponad 50km. No tak wyszło jakoś. Wyruszamy razem z Pawłem o godzinie 16 na spotkanie z Mateuszem nad Maltą.



O godzinie 16:45 ruszamy drogą rowerową do Pobiedzisk. W tym momencie trochę się rozpadało ale to wystarczyło aby obłocić rowery oraz nas samych.


Około 18 docieramy do granic Pobiedzisk.


Po wjeździe do miasta od razu kierujemy się na krótki odpoczynek do "centrum".


Później jeszcze zakupy w markecie i ruszyliśmy na spotkanie z kuzynem Pawła, który miał przyjechać najbliższym pociągiem.



Po krótkiej rozmowie postanowiliśmy zjeść "kolację" na poczekalni dworcowej - jedynym miejscu gdzie nie było muszek ani komarów.



Około godziny 20 wyruszamy z Pobiedzisk do Poznania, tym razem drogą nr 5.


Około 21 dojeżdżamy do Poznania, szybko przez miasto i chwilę przed 22 jestem w domu.

P.S Dzisiaj test przeszła kupione właśnie bluza. Jestem z niej naprawdę zadowolony. Mam nadzieję, że tak dalej.

Wyjątkowo użytkowo

Poniedziałek, 4 maja 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj rower był mi potrzebny tylko i wyłącznie do transportu. Pogoda już się zepsuła dlatego i sama jazda nie była komfortowa.
Trasa:
Poznań->Głuchowo->Poznań

Majowo ;)

Niedziela, 3 maja 2009 · Komentarze(0)
Dzisiaj około 13 przyjechał po mnie Mateusz. O 13:30 wyjechaliśmy do Budziszewic, gdzie zostaliśmy zaproszeni przez Pawła. W mieście mieliśmy strasznego pecha, ponieważ co skrzyżowanie mieliśmy czerwone światło, więc co się rozpędziliśmy było trzeba hamować.

Dalej już szybciej przez Biedrusko i Murowaną Goślinę. W tej ostatniej postanowiliśmy trochę "pozwiedzać" i przejechaliśmy sobie inną drogą - było warto.


Po 1h 45min jazdy docieramy do Budziszewic. Trochę się posililiśmy (za co bardzo dziękuje) i po około 1h ruszyliśmy do domu. W tym momencie strasznie zaczęło mnie boleć kolano.
Przed Murowaną Gośliną zastaliśmy potężny chyba 4km korek, ponieważ centrum miasta zostało zamknięte dla samochodów. Muszę przyznać, że mieliśmy uciechę wyprzedzając wszystkich.


Z Murowanej Gośliny wracaliśmy już prosto do Poznania. Kolano coraz bardziej zaczynało mnie boleć także musiałem głównie pedałować prawą nogą, bo lewą każdy ucisk sprawiał mi ból, który towarzyszył aż do samego domu. Całe szczęście prawa noga mnie nie zawiodła. Mam nadzieję, że po kilku masażach ból ustanie, a i przez około 2 tygodnie nie planuję tras dłuższych niż 50 km także myślę, że kolano spokojnie zdąży się zregenerować.

Rekreacyjnie

Sobota, 2 maja 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Samotnie, Standard
Dzisiaj postanowiłem się wybrać bardzo rekreacyjnie do WPN-u. Pojechałem przez Głuchowo, Chomęcice i nad jeziorem Chomęcickim zrobiłem sobie przerwę...poleżałem sobie na trawie, poobserwowałem otaczającą mnie przyrodę i ruszyłem w drogę powrotną.

Zatrzymałem się jeszcze trochę u Pawła na pogawędkę i po 1,5h ruszam dalej do domu. Standardową szosową trasą, dzisiaj bez żadnych prób bicia rekordów, spokojnie, rekreacyjnie do celu.

Majówka w Wolsztynie i nowy rekord

Piątek, 1 maja 2009 · Komentarze(2)
Kategoria Powyżej 200km
Godzina 6:15 słysząc dźwięk budzika wstajemy i zaczynamy szykować się wraz z Pawłem do trasy (pierwotnie tylko do Wolsztyna). Z Głuchowa wyjeżdżamy o godzinie 7:04 kierując się na Stęszew. Od rana co było można przewidzieć było dość chłodno.
Wiatr z nami współpracował. Wiejąc nam w plecy bardzo szybko docieramy do drogi krajowej nr 32. Jadąc na zachód zjeżdżamy w miejscowości Stryko, kierując się do wsi Modrze.
A oto i zdjęcia z tejże wsi:



Dalej kierujemy się w stronę Maksymilianowa, wśród łąk i pól dalej pchani przez wiatr. Po krótkim odpoczynku odbijamy w stronę Grodziska Wlkp do miejscowości Kamieniec. Tam skręcamy już prosto na Wolsztyn przez wsie Tarnowa i Gościeszyn.

Około godziny 11:30 docieramy bez problemów cały czas pchani wiatrem ( ze średnią bliską 30km/h) do Wolsztyna. Tam krótki spacer po parowozowni:



A poniżej stacja w całej swojej okazałości:


Po krótkim odpoczynku na stacji w Wolsztynie analizując mapę dochodzimy do wniosku, że zostało nam niewiele aby przekroczyć granice województwa Wielkopolskiego. Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji.

Ruszamy dalej na zachód, wracamy po raz kolejny na drogę krajową numer 32 i kierujemy się nią w stronę Zielonej góry. Po około 15 km docieramy do granicy województwa:

Teraz już niewiele nam zostało aby zaliczyć pierwszą miejscowość w województwie Lubuskim. Po około 3km docieramy do miejscowości Kargowa (woj Lubuskie):

Po krótkim odpoczynku ruszamy w drogę powrotną do Poznania. W tym momencie zaczynają się schody, zaczynamy jazdę pod wiatr, w dodatku rozbolało mnie kolano co dodatkowo utrudniało jazdę.

Czując już niemałe zmęczenie docieramy z powrotem do Wolsztyna (ok godz 14:45). Tam postanawiamy się udać na wcześniej zaplanowaną pizze. Korzystając z chwili postanowiłem udać się jeszcze to lokomotywowni (albo raczej parowozowni):

Gdy wróciłem jeszcze długo musieliśmy czekać na zamówioną pizze. Jedna duża pizza dla dwóch głodnych i zmęczonych facetów nie była sytym posiłkiem. Mimo to około godziny 16:00 ruszamy dalej w stronę domu.

W tym momencie dla Mnie zaczyna się prawdziwa mordęga. Nieustający ból kolana i wiatr w twarz były dla Mnie dużym wysiłkiem. Paweł po wypiciu napoju dla sportowców miał zdecydowanie więcej energii. Dlatego jadąc za nim z bardzo markotną miną poruszam się naprzód, tak jak poprzednio przez Gościeszyn, Tarnowa, Wielichowo. Dopiero między Wielichowem, a Kamieniecem zaczynam odzyskiwać powoli siły. Lecz dopiero w Maksymilianowe odzyskuje humor, siły i chęć do dalszej jazdy.

Po przyjemniejszej już części jazdy docieramy do wsi Modrze, gdzie zaplanowaliśmy "kolacje". Niestety nasze plany pokrzyżowały meszki i komary, które nie pozwalały usiedzieć w miejscu. Po dość szybko zjedzonym posiłku ruszamy prosto do drogi krajowej nr 32 i później do Stęszewa.

Poniżej droga krajowa nr 32 w kierunku Stęszewa:


W Stęszewie postanowiliśmy trochę zmodyfikować trasę i skręcamy w stronę Konarzewa.

Słońce powoli zaczyna zachodzić:



Dalej wracamy już prosto do Głuchowa. W tym momencie dla Pawła kończy się już wyprawa, a ja po wypiciu ciepłej herbatki ruszam dalej do domu. W tym momencie brakowało mi jeszcze około 17km aby dobić do 200. Dlatego postanawiam i tak już zmęczony wydłużyć drogę do domu.

A oto i ostatnie zdjęcie, już w Poznaniu. Godzina +\- 21.


Po przekroczeniu 200km docieram do domu. Cel wykonany, zmęczenie bardzo duże, średnia zadowalająca, wyjazd udany.

Czasówka przed wyprawą

Czwartek, 30 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Samotnie
Dzisiaj dojazd do Pawła przed jutrzejszą wyprawą. Z sporym bagażem jak na mój rower, mimo to czas bardzo dobry - rekord poprawiony o 20 sec (22min 34sec)

Dobitka do 3k

Wtorek, 28 kwietnia 2009 · Komentarze(1)
Kategoria Samotnie, Standard
W tygodniu chciałem koniecznie dobić rowerem do 3000. Ten dzień wypadł dzisiaj i ruszyłem po Pawła, który niestety miał problemy z kołem w swoim kellys-ie i ruszył ze mną na wyścigi wyśmienitym szosowym Rometem. Muszę przyznać, że szło mu całkiem nieźle, a nawet bardzo dobrze. To już wystarczyło do osiągnięcia dzisiejszego minimum. W drodze powrotnej przekroczyłem jeszcze trochę próg. Myślę, że do końca wakacji wpadną jeszcze 2 albo 3 tysiące

Pierwsza sezonowa setka

Sobota, 25 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Powyżej 100km
Na dziś zaplanowaliśmy sobie przejechanie ponad 100km. Chwilę przed 8 przyjechał po mnie Mateusz i ruszyliśmy po Piotra. W tym składzie ruszyliśmy przez miasto w kierunku Biedruska. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej do Murowanej Gośliny.



I w tym momencie zaczęły się schody...ruszyliśmy szosą w kierunku miejscowości Skoki, silny wiatr bardzo nas męczył i uniemożliwiał szybszą jazdę.



Jadąc lasem nie było najgorzej, lecz kiedy wyjeżdżaliśmy na otwartą przestrzeń, jadąc jeszcze pod górkę robiło się naprawdę ciężko. W tempie 25km/h docieramy do Skoków. Dalej walcząc z wiatrem ( który towarzyszył nam do końca podróży) docieramy w końcu do Wągrowca, tam robimy 30 min odpoczynek nad jeziorem.

A oto i rower Piotra nad brzegiem jeziora.

Po przerwie ruszamy do Rogoźna, szosą walcząc z wiatrem i generalnie bez problemów.

W Rogoźnie odbijamy na Murowaną Goślinę i kierujemy się w stronę domu.


A to już w połowie drogi do Murowanej Gośliny, jak widać w tle wiatr dał na ostro w kość. Przed Murowaną Gośliną Mateusz źle się poczuł i musiał niestety zrezygnować z dalszej jazdy, mimo to przekroczył 100 km. Razem z Piotrem ruszyliśmy dalej, zatrzymaliśmy się na jakieś 30 min w Murowanej Goślinie.

Później już tylko cały czas prosto do Poznania, przez miasto i jesteśmy w domu.

Wyjazd nie wyszedł nam tak jak chcieliśmy, zwłaszcza ten wiatr dawał nam się we znaki, mimo to w ramach treningu i dla towarzystwa w sumie ok.